Zmiany, zmiany, zmiany…

Zmiany, zmiany, zmiany… To jedyne, co jest pewne w życiu każdego człowieka. Również organizatora rajdów na orientację. Po czterech latach przygody z RnO Oriento Expresso trzeba było w końcu powiedzieć „dość!”.

Dlaczego?

To nie jest tak, że kolejne odsłony imprezy nie były udane. Choć trudno oceniać samego siebie, z całą stanowczością i bez silenia się na zbędną skromność mogę stwierdzić, że Oriento Expresso to były fajne zawody. Za każdym razem przy wyznaczaniu tras starałem się wydobyć i uwypuklić atrakcje terenów będących areną zmagań zawodników. Zależało mi na tym, żeby obok zaliczania punktów coś jeszcze pozostało w pamięci startujących. Obraz pięknego fragmentu lasu, nietypowego wzniesienia pokrytego kwitnącym wrzosem, refleksy jesiennego słońca odbijającego się w kroplach rosy nanizanych na nici pajęczych sieci. Stare leśnie cmentarzyki i ukryte w leśnych ostojach urokliwe gospodarstwa, które przypominać miały o dawnych mieszkańcach tych terenów – Olędrach.

Ech, sentymentalnie się zrobiło…

I do tego wspaniali ludzie. Po pierwsze ci, którzy towarzyszyli mi przy realizacji szalonego pomysłu, jakim było Oriento i non stop wspierali. Przyjaciele, na których zawsze mogłem polegać. Większość z nich skupiona jest w Stowarzyszeniu Ludzi Aktywnych APERTE. To właśnie SLA było formalnym organizatorem imprezy. Dzięki ich pomocy mogła zaistnieć strona internetowa imprezy, zabezpieczali oni logistykę rajdu, dzielnie działali w bazie zawodów rejestrując Was i czekając do końca na ostatniego zawodnika. Kilka osób niezrzeszonych wspierało zawody jako wolontariusze, co zasługuje na szczególne podziękowania, ponieważ chcieli poświęcić na udział w tym „szaleństwie” swój cenny czas. Współpracowaliśmy również z innymi organizacjami, np. harcerzami z Nowego Tomyśla. Nie sposób wymienić tych wszystkich zaangażowanych w OE ludzi z imienia i nazwiska, więc podziękuję im globalnie:  KŁANIAM SIĘ PRZED WAMI DO SAMEJ ZIEMI. BYLIŚCIE WIELCY. DZIĘKUJĘ

Jednakże zdobędę się na jeden wyjątek. Oriento nie powstałoby, gdyby nie moja żona Beata, która była dla mnie największym wsparciem, koordynatorem, a do tego musiała znosić moje humory i przywracać do pionu, gdy dopadał mnie nastrój typu „p…dolę to wszystko” podczas wyznaczania tras, gdy mapa i teren za Chiny Ludowe nie korespondowały ze sobą. To właśnie Beacie zawdzięczacie, Drodzy Zawodnicy, że jednak nie „p…dolnąłem” i udawało się doprowadzić sprawę do szczęśliwego końca. Może jest to z mojej strony jakaś forma prywaty, ale co tam. Tylko Beata i ja wiemy, z czym musieliśmy się borykać. Więc, Kotku, DZIĘKUJĘ CI. Sukces imprezy to w dużej mierze Twój udział.

Po drugie, Zawodnicy. Osoby, które zaufały nam i rokrocznie stawały na linii startu. Wśród nich byli tacy, dla których Oriento Expresso było stałym corocznym punktem startowych planów. Dla nas organizatorów i mnie osobiści było to miarą sukcesu. Na naszej imprezie kilkanaście osób debiutowało jako orientaliści. Niektórzy z nich tak się wciągnęli w tę piękną dyscyplinę sportu, że teraz odnoszą sukcesy i nawet plasują się w czołówce stawki na innych zawodach. Mieliśmy to szczęście, że nikt nigdy nie marudził i nie narzekał (no, chyba że za plecami, ale to się nie liczy). Bo najważniejsze jest, że na OE udało się zbudować fajny i niepowtarzalny klimat, w czym udział mieli również sami zawodnicy. I za to wszystko, za dobrą zabawę, za cenne znajomości nawiązane przy okazji zawodów, za spotkania na innych imprezach WIELKIE DZIĘKI, NAPIERAJSKA EKIPO.

Po trzecie, Partnerzy. Każdy organizator wie, że do przeprowadzenia imprezy potrzebna jest współpraca z instytucjami publicznymi. Mam tu na myśli przede wszystkim Lasy Państwowe, które goszczą nas na swoich terenach. Współpraca z Nadleśnictwem Grodzisk i Nadleśnictwem Miedzichowo układała się wzorowo. Pełna pomoc, zaangażowanie, żadnych przeszkód, mega wsparcie. Na pewno na długo pozostanie Wam, Zawodnikom, przepiękny pałac w Porażynie dwukrotnie służący jako baza zawodów.

Modelowo współpracowaliśmy również z samorządami – Gminą Grodzisk Wielkopolski, Gminą Miedzichowo, Powiatem Grodziskim i samorządowymi instytucjami takimi, jak Ośrodek Kultury w Opalenicy Taklamakan, Zespół Szkół im. Powstańców Wielkopolskich w Miedzichowie. Dzięki temu owocnie realizowaliśmy jakże ważną ideę współpracy pomiędzy administracją publiczną a organizacjami pozarządowymi. W tym miejscu Z WIELKIM SZACUNKIEM SKŁADAM PODZIĘKOWANIA.

Po czwarte, Sponsorzy. Taka się przyjęła na Oriento Expresso świecka tradycja, że przed startem zawodów miało miejsce losowanie fantów. Zawsze trochę ich było i, sami przyznacie, że miały one swoją wartość. I znów, żeby ta atrakcja mogła zaistnieć, ktoś musiał nas odpowiednio wesprzeć. A tych ktosiów, uwierzcie, trochę było. Postaram się ich wymienić: Bank Spółdzielczy w Grodzisku Wlkp., Bank BGŻ oddział w Grodzisku Wlkp., sklep napieraj. pl, Concepto Sp. z o.o., Kancelaria Radcy Prawnego Beata Brudło, Gabinet Stomatologiczny Edmund Brudło, Szkolenia Badania Doradztwo Dominik Handzewniak, Paulina Jędrzejczak-Gruszecka, Off Trail/Walsh, czyli przesympatyczni Ola i Mateusz Wojciechowscy. Jaki był sens tego wszystkiego? Otóż, chodziło nam o to, żeby nie tylko zwycięzcy wyjeżdżali z Oriento z pełnymi rękami. Każdy miał szansę zdobyć jakiś gadżet. Dzięki temu było więcej radości, adrenaliny przed startem. No i, nie ukrywam, był w tym pewien chwyt. Nawet jeśli miałoby coś nie pójść prawidłowo, to osoba obdarowana, miałaby o ewentualnej wpadce bardziej łagodne stanowisko 😉

Impreza odniosła sukces, był niepowtarzalny klimat, cudowni ludzie. Nawet pogoda praktycznie zawsze dopisywała. Było ognisko, kiełbaski, raz nawet był dzik. Punkty kontrolne były osadzane bez większych wpadek. Zatem DLACZEGO DOŚĆ? JAKA ZMIANA? O CO CHODZI? PO CO TEN PRZYDŁUGI WSTĘP?

Po to, bym mógł mentalnie przygotować się do zakomunikowania decyzji, że Oriento Expresso 2016 edition było ostatnią odsłoną imprezy organizowaną przez mnie i SLA APERTE.

Jako stowarzyszenie organizujemy różne wydarzenia i przez ostatnie dwa lata mam wrażenie, że jeszcze nie kończy się dobrze jedno przedsięwzięcie, a już zaczyna się drugie. A to wszystko realizowane jest po godzinach, w czasie teoretycznie wolnym, co nie znaczy, że nic to nie kosztuje. Kumulują się nerwy, stresy, człowiek wpada w spiralę i zaczyna się miotać. To znak, że trzeba wyhamować, z czegoś zrezygnować. No i padło na Oriento. Impreza jest już nieźle rozkręcona, ma swoją markę, jest rozpoznawalna. I co w związku z tym? KONIEC? JUŻ NIE BĘDZIE ORIERNTO EXPRESSO?

Spieszę z wytłumaczeniem, że zawody nie odejdą w niebyt! Podczas pierwszej edycji wystartował na nich nieopierzony zawodnik. Był to jego debiutancki start na zawodach na orientację. Przez cztery kolejne lata zawodnik ów poczynił wielkie postępy i wsiąknął w klimat. Stawiał się na każdą kolejną edycję Oriento. Nawet wówczas, gdy kontuzja uniemożliwiła mus start, współpracował jako wolontariusz. Mowa tu o KRZYŚKU GRUHNIE, który od teraz jest Głównym Maszynistą Oriento Expresso i właśnie oficjalnie go namaszczam na swojego następcę.

Krzysiek ma doświadczenie startowe, widział też imprezę od strony organizatorów. Nie zostawimy go jednak samego. Mimo że to on dobierze sobie swoich współpracowników, deklaruję, że zawsze może liczyć na wsparcie SLA APERTE i moje osobiste. Tam, gdzie będzie tego potrzebował, pomoc zostanie mu udzielona.

Czy będzie to takie samo Oriento? Zapewne nie. Nowy organizator nada mu swój specyficzny rys. Wypełni imprezę swoimi pomysłami. Będzie po porostu trochę inaczej, lecz na pewno co najmniej równie dobrze.

I w tym miejscu moje ostatnie podziękowania – Krzysiek, dziękuję Ci, że zdecydowałeś się podjąć wyzwanie. Dzięki Tobie impreza nie umrze i będzie się dalej rozwijać. A Beata i ja spełnimy nasze marzenie – w roku 2016 wystartujemy na imprezie, którą stworzyliśmy!

Marcin Brudło